Seattle, czyli Kosmiczna Iglica, trolle i nadzy rowerzyści

Space Needle i Mt. Rainier

Space Needle i Mt. Rainier

Columbia Center

Columbia Center

Mój sekretny spot, z którego zrobiłem powyższe zdjęcie

Mój sekretny spot

Amerykańskie osiedla <3

Amerykańskie osiedla <3

Lake Union

Lake Union

Dziwna rzeźba

Dziwna rzeźba

Widok z Pike Place Market

Widok z Pike Place Market

Space Needle

Space Needle

Downtown

Queen Anne Avenue

Queen Anne Avenue

Pośród jezior

Seattle położone jest nad ogromnymi jeziorami Washington oraz Union. Wszędzie roi się od żaglówek, jachtów i kutrów. Krajobraz dodatkowo urozmaicają góry oraz wyspy. W tle natomiast wyrasta sławny, ośnieżony wulkan Mt. Rainier (4392 m n.p.m.), który razem ze Space Needle tworzy pocztówkowy krajobraz miasta. Lokalizacja jest na prawdę genialna pod względem widoków.

Niestety samo Seattle znajduje się w północno-zachodniej części USA. W okolicy nie ma żadnych innych miast wartych odwiedzenia. Z tego powodu nie jest to częsty kierunek turystyczny. Przynajmniej dla ludzi, którzy pierwszy raz wybierają się do Stanów. Najbliższym miastem, do którego warto pojechać jest San Francisco, jednak odległość z Seattle to 1200 km. Zatem raczej bez samolotu się nie obejdzie.

Most pomiędzy North Queen Anne i Fremot (Lake Union)

Most pomiędzy North Queen Anne i Fremot (Lake Union)

Widok na Puget Sound

Widok na Puget Sound

Wodne lotnisko

Wokół Lake Union rozciąga się ładna panorama miasta. Poza statkami i łodziami można podziwiać także lądujące na wodzie samoloty. Lotnisko oferuje szybki transport na pobliskie wyspy oraz nieco dłuższe loty np. do Kanady.

Lake Union - lotnisko na wodzie

Lake Union - lotnisko na wodzie

Lake Union

Lake Union

Mostowy Troll

Miasto wypełnione jest klimatycznymi kawiarniami i restauracjami, szczególnie warto odwiedzić dzielnicę Fremont. Na lokalach jednak się nie kończy. W Seattle można znaleźć dużo różnych dziwacznych rzeźb. Jedną z nich jest mieszkający pod mostem Fremont Troll, który ściska w dłoni samochód.

Fremont Troll

Fremont Troll

Niezłe ziółko

W stanie Washington marihuana jest legalna od 2012 roku. Co ciekawe palić publicznie można, ale tak żeby policjant nie widział kto pali. Wyczuć może, jeżeli jednak zobaczy osobę palącą, wtedy dostanie ona mandat w wysokości... ~27$ :-). To już gorzej jest w Polsce z publicznym piciem piwa.

Marihuana

(źródło: q13fox.com)

Fremont Solstice Parade — goło i wesoło

Seattle to hipsterskie miasto - Capitol Hill - dzielnica gejów i lesbijek, zalegalizowana marihuana, Gum Wall - ściana obklejona tysiącami gum do żucia itd. Nie mogło też zabraknąć nietypowej parady. Solstice Parade odbywa się co roku w czerwcu, w dzielnicy Fremont. Tradycją stał się poprzedzający paradę przejazd nagich i wymalowanych rowerzystów zwany The Solstice Cyclists. Z roku na rok przybywa ich coraz więcej, w 2015 pojawiło się około 1500 golasów.

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce? Już widzę te przemarsze "krzyżowe" na ulicach miast, protestujące przeciwko paradzie. Mentalność Amerykanów jednak znacznie odbiega od polskiej. Na paradę przychodzą całe rodziny z dziećmi, ogólnie ludzie w każdym wieku. Wszyscy oglądają przejazd, a później nawet wiele osób stwierdza, że to fajna sprawa i decydują się wziąć udział w przyszłym roku.

Sama parada, która rozpoczyna się po przejeździe rowerzystów, poświęcona jest promowaniu sztuki. Jej główne zasady to brak pojazdów zmotoryzowanych, żywych zwierząt, broni oraz wydrukowanych napisów/znaków firmowych.

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Fremont Solstice Parade

Latające ryby na Pike Place Market

Drugą po Space Needle najbardziej znaną atrakcją w Seattle jest Pike Place Market. Jest to targ ze świeżymi owocami, warzywami, rybami oraz wszelkimi innymi różnościami. Trzeba się tam nieźle poprzepychać, gdyż jest bardzo tłoczno, ale mimo wszystko warto. Spotkamy tam choćby sprzedawców rzucający do siebie ogromnymi rybami. Oprócz tego jest dużo różnych dziwnych warzyw. Mnie udało się znaleźć fraktalne Broccoli Romanesco.

W okolicy targu znajduje się również pierwszy na świecie Starbucks.

Pike Place Market

Pike Place Market

Stoisko rybne - Pike Place Market

Stoisko rybne - Pike Place Market

Pike Place Market

Pike Place Market

Sprzedawca rzucający rybą przez pół stoiska - Pike Place Market

Rzut rybą - Pike Place Market

Monk Fish - Pike Place Market

Monk Fish - Pike Place Market

Fraktalne warzywko - Pike Place Market

Fraktalne warzywko - Pike Place Market

Pike Place Market

Pike Place Market

Klucze pod wycieraczką

Amerykanie zawsze mnie zaskakują. Tym razem nie było inaczej. Pierwsze dni w Seattle spędziłem na couchsurfingu. Jako że mój host w tym czasie wracał z Portland i miał być dopiero około północy, to zostawił mi klucze pod wycieraczką! Dzięki temu mogłem ogarnąć się po podróży, zostawić bagaże i iść na miasto. Ciężko sobie u nas wyobrazić coś takiego, nie? Tam jakoś ludzie się tak nie przejmują wszystkim. Nie boją się, że ktoś wyniesie im pół mieszkania.

Można by pomyśleć, że to pojedyncza sytuacja. Otóż nie, w ostatni dzień w Seattle nocowałem u pewnej dziewczyny. Niestety wyjechała ona wcześniej na festiwal i nie mogła być podczas mojego przyjazdu, zatem postanowiła zostawić mi klucze. Przyjechałem do jej mieszkania, znalazłem klucze, przespałem się, odłożyłem klucze i tyle. Nawet się nie widzieliśmy tego dnia. Przynajmniej w ramach podziękowania kupiłem jej winko :-).

Seattle

Seattle

Dziękuje, miłego dnia

Uwielbiam amerykański luz i otwartość, to że wszyscy ze wszystkimi zagadują. Człowiek czuje, że jest wśród ludzi, a nie cieni przemierzających ulice. Dodatkowo zawsze są bardzo uprzejmi, gdy ktoś zajdzie drogę lub lekko szturchnie, to od razu przeprasza.

Wchodząc do autobusu kierowca każdą jedną osobę wita, a wychodząc każdy mówi "thank you". Zawsze mam wrażenie, że tam każdy jest zadowolony z pracy, nie ważne czy jest kierowcą autobusu, czy pracuje w Mc Donald's. Nie ma tam też takiej znieczulicy jak w Europie. Gdy coś się komuś przytrafi, zaraz podbiega tysiąc osób oferując pomoc i pytając czy wszystko w porządku.

Być może niektórzy powiedzą, że to wszystko sztuczne. Może tak, może nie, ale czy my wszystko robimy, bo chcemy? Czy też ze względu na pewne wyuczone zachowania i ogólne zasady panujące w społeczeństwie? W każdym razie jak mam wybierać pomiędzy znieczulicą europejską i smutnymi ludźmi wędrującymi chodnikami, a zadowolonymi, chętnymi do rozmowy i pomocy Amerykanami, to wybór dla mnie jest jasny.

Mały przykład. Podczas pobytu w Seattle spotkałem się z jedną Polką z couchsurfingu. Jadąc windą rozmawialiśmy chwilę po polsku. Od razu nas ktoś spytał skąd jesteśmy i co tutaj robimy. Na następnym piętrze wsiadła nowa osoba i też o to samo zapytała. Nie było to jednak w tonie przesłuchania policyjnego, zwykłe zainteresowanie, miła, krótka pogawędka. W Stanach nawet nie wiadomo kiedy i już z kimś rozmawiamy :-)... i to uwielbiam w tym kraju!

Oczywiście nie można też generalizować, bo wiadomo, że są różni ludzie. Chodzi o ogólną tendencję.

Dryfujące łóżko

W Seattle mieszkania są bardzo drogie, cena kupna to około 350,000$ - 450,000$ za mały apartament. Jako że wody nie brakuje, to bardzo dużo osób decyduje się na niej zamieszkać. Kupno łodzi jest znacznie tańsze, a sama "działka", to około 400$ miesięcznie. W stanie Washington minimalne wynagrodzenie wynosi ~10$/h, zatem 400$ nie brzmi źle.

Widziałem kilka takich mieszkań na couchsurfingu i muszę przyznać, że bardzo fajnie wyglądają :-). Nawet próbowałem się załapać na taki nocleg, ale nie wyszło. Dodatkowym atutem jest to, że w każdej chwili możemy się przenieść w inne miejsce.

Fremont Cut

Fremont Cut

Booking.com
Booking.com

Podobne:

Translate »