Couchsurfing w Nowym Jorku – pierwsze wrażenia

Times Square

Times Square

Jak wspomniałem w poprzednim poście - mieszkałem 1h pociągiem od Nowego Jorku. Koszt przejazdu w dwie strony to około 25$-30$, dlatego też udaliśmy się tam na weekendowy couchsurfing.

O couchsurfingu słów kilka

Idea jest prosta - strona couchsurfing.org zrzesza osoby lubiące podróżować, poznawać nowych ludzi itd. Wystarczy założyć profil, uzupełnić podstawowe dane i można zacząć szukać noclegu w większości krajów. Ludzie udostępniają swoje mieszkania, a często także obwiozą nas po mieście i pokażą ciekawe miejsca. Jest to świetna sprawa jeśli chcemy poznać lokalnych ludzi i zobaczyć jak naprawdę wygląda życie w danym kraju.

Hotel Element New York

Koszt noclegu w hotelu w Stanach Zjednoczonych jest bardzo wysoki (przynajmniej jeśli nie zarabia się w dolarach). Nawet w słabych hotelach jest to w okolicach 100$/noc dla jednej osoby. Ceny wręcz zmusiły mnie do zapoznania się z "surfowaniem po kanapach".

W Nowym Jorku po raz pierwszy wybrałem się na couchsurfing, jednak start miałem lepszy niż mógłbym to sobie wyobrazić - nocowaliśmy w hotelu tuż obok Times Square, na 37. piętrze, gdzie noc kosztowała ~300$. Nasz host (gospodarz) okazał się programistą na wyjeździe służbowym :-). Nudził się, więc przygarnął nas, a firma płaciła za wszystko, hehe. Widok z okna w naszym pokoju:

37 piętro - New York - noc

37 piętro - New York - noc

37 piętro - New York - dzień

37 piętro - New York - dzień

Przyfarciło się nam potężnie. Nawet śniadania mieliśmy darmowe, bo USA to nie Polska i tam nie pilnują na każdym kroku, żeby kromki chleba nie zwędzić :-). Nikt nie sprawdzał czy się ma pokój w hotelu, czy nie. Równie dobrze każdy z ulicy mógłby tam wejść i zjeść sobie porządne śniadanko.

Ogólnie z tego co zauważyłem, to Amerykanie wykazują się większym zaufaniem. Nikt nie czai się na ludzi oglądających pamiątki, nie ma w każdym pierdołowatym sklepie bramek itd.

Drapacze chmur

To co z pewnością rzuca się w oczy to wielgaśne budynki - ciekawa odmiana w stosunku do polskich miast. Wiele ulic na Manhattanie jest otoczonych przez wieżowce, więc w dzień jest tam ciemniej niż normalnie.  Za to w nocy wszystko jest fajnie oświetlone i robi spore wrażenie.

Drapacz chmur

Trump International Hotel and Tower

Trump International Hotel and Tower

Rockefeller Center

Rockefeller Center

Flatiron Building

Flatiron Building

Widok z Brooklyn Bridge

Widok z Brooklyn Bridge

Times Square

Jednym z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Nowym Jorku jest oczywiście Times Square. Słynie on w zasadzie głównie z mnóstwa kolorowych reklam. Jednak trzeba przyznać, że wygląda to całkiem ciekawie w nocy.

Jeśli chcecie zobaczyć co znaczy tłok, to też warto się tam wybrać :-). Człowiek wręcz płynie z falą ludzi i ciężko odbić w bok. Wszędzie mnóstwo turystów robiących sobie focie swoimi iPadami i iPhone'ami, co wygląda komicznie :-). Po bodajże dwóch wizytach zacząłem unikać Times Square ze względu na tłumy.

Z ciekawszych miejsc, które można odwiedzić w tej okolicy jest M&M's World - ogromny sklep z gadżetami/pamiątkami i oczywiście słodyczami M&M's.

Times Square

Times Square

New York - Times Square

Times Square

Czego nie brakuje w NYC?

Hot Dogi Hmm... z pewnością nie będziecie narzekać na brak budek z hot-dogami - co krok można taką zobaczyć. Dokładnie takie jak na filmach - parasolki, budka na kółkach i lipne hot-dogi :-). Oj zatęsknicie za polskimi hot-dogami, kiedy wydacie ~3$ (~10zł) za malutką bułkę, parówkę i ketchup/musztardę. Jest to naprawdę bardzo ubogie i jeśli chodzi o warunki sanitarne, to można mieć poważne wątpliwości co do gościa, który stoi cały dzień w skwarze z tym swoim "straganem".

Hot Dogs

Hot Dogs

Starbucksy Kolejną rzeczą, której nie brak to wszechobecne Starbucksy. Co róg to Starbucks... ale to bardzo dobrze dla turystów - darmowe wifi, kibelek i tania kawa (przynajmniej jeśli chodzi o amerykańskie ceny). Ważne też, że nie wyganiają za korzystanie z powyższych udogodnień bez wcześniejszego zamówienia. Kawka kosztuje tam ok. 5$-6$ czyli mniej-więcej podobnie jak w Polsce - co jest dobrą rzeczą, bo normalnie ceny są ok. 3x wyższe niż w Polsce.

Pizza Slices Podobnie jak Starbucksy co krok spotkamy sklepiki z kawałkami pizzy. Otóż w Stanach sprzedaż pizzy w postaci pojedynczych kawałków jest bardzo popularna. Przeważnie dwa, max trzy kawałki są wystarczające, żeby porządnie się najeść. Cena jednego kawałka w Nowym Jorku waha się od 99c do ponad 3$.

Jednak pizza w USA nieco różni się od tej polskiej. Po pierwsze jest droższa, po drugie mniej smaczna, po trzecie bardziej uboga - królują dwa rodzaje z samym serem oraz z serem i salami, po czwarte jak ją przechylimy, to aż tłuszcz z niej kapie. Oczywiście zobaczymy też inne rodzaje, ale nie ma takiego wyboru jak w Polsce, przeważnie jest max 5 rodzajów. Również raczej nie zobaczymy czegoś takiego jak sos czosnkowy.

Niestety w Stanach z jednej strony ludzie mają fioła na punkcie bakterii (wszędzie mydełka antybakteryjne itd.), a z drugiej jak się patrzy jak oni przygotowują jedzenie, to się chce rzygać. Gość potrafi tą samą łapą przyjmować pieniądze i nakładać dodatki do pizzy, a pewnie ostatni raz ręce mył kilka godzin wcześniej, o ile w ogóle. Moim faworytem jednak było zamówienie frytek za 3$, gdzie gość gołą łapą złapał frytki i nałożył do pudełka, a wcześniej oczywiście wziął ode mnie kasę...

Co do samej pizzy to cheese slices wyglądają mniej więcej tak: cheese pizza slice

Żółte taksówki Chyba każdy zna nowojorskie żółte taksówki. Jest ich tak dużo na Manhattanie, że wydaje się jakby było ich więcej niż wszystkich innych samochodów. Zawsze myślałem, że zdjęcia, na których widać ciąg tych taksówek, to jakiś super wyczekany moment przez tydzień, ale jak się okazuje to bardzo popularny widok, szczególnie w okolicach Times Square. Co ciekawe jazda nimi nie jest taka droga - ~5zł/km. Ogólnie w NYC jest około 13000 taksówek. Mała ciekawostka: jadąc taksówką z/na lotnisko obowiązują specjalne stawki.

New York - taxi cab New York - taxi cab
Zółte taksówki

McDonald's i nie tylko

Z McDonaldem i innym fast foodami związane jest kilka ciekawostek. Otóż pierwsze co uderza to rozmiar napojów - zamawiając mały otrzymujemy 0.5 litra :-). Co ciekawe ceny są różne jeśli chodzi o rozmiar kubka, jednak większość fast foodów oferuje darmową dolewkę, więc w przypadku opcji 'na miejscu' nie ma sensu przepłacać.

Druga sprawa to obsługa. USA to nie Polska i tam nie ma złotych rączek, niestety trochę przesadnie do tego podchodzą. Otóż zamawiając jedzenie nie ma tak, że kasjer w McDonaldzie naleje nam lemoniady, kasjer jest tylko od przyjmowania forsy, wprowadzania zamówienia i dawania nam numerka z naszym miejscem w kolejce. Bywa to wkurzające, gdy trzeba czekać, aż wszyscy przed nami otrzymają swoje obszerne zamówienia, a my czekamy tylko na napój.

Kolejna sprawa to sławny z Pulp Fiction - Quarter Pounder Burger. Jak powiedziałem znajomym Amerykanom o tym, że w Europie serio ten burger nazywa się Royal Burger, to powiedzieli mi, że myśleli że to był tylko żart w Pulp Fiction, hehehe :-).

Jeśli chodzi o liczbę McDonaldów, to wydaje mi się, że w Polsce w dużych miastach jest ich więcej, albo przynajmniej tyle samo co w USA.

Ciąg dalszy nastąpi...

W kolejnym poście napiszę trochę o metrze oraz o paru charakterystycznych rzeczach w Stanach.
Booking.com
Booking.com

Podobne:

Translate »