Ponad chmurami na wyspie Godøya

Wschód - widok z wyspy Godøya

Wschód - widok z wyspy Godøya

Wyspa Godøya

Po pierwszej nocy na klifie, postanowiłem wybrać się na szczyt góry Storhornet (497 m n.p.m.) na wyspie Godøya. Wydaje się nisko? Trzeba jednak pamiętać, że liczy się wysokość względna. Biorąc pod uwagę, że w Tatry startujemy z  930 m n.p.m. (wioska Kiry niedaleko Zakopanego), to odpowiednikiem w polskich górach byłby szczyt o wysokości 1427 m n.p.m.

Dojazd

Z Ålesund na wyspę dostałem się autobusem. Kierowca okazał się bardzo sympatyczny - podrzucił mnie pod samo wejście na szlak (tuż przy wiosce Alnes). Do tego zatrzymując się na poboczu, sam z siebie dał mi mapkę, wytłumaczył którędy iść oraz zaznaczył gdzie będzie przystanek, jeśli zejdę po drugiej strony góry.

Mapa wyspy

Mapa wyspy

Mijając granicę chmur

Dzień był pochmurny, ale nie stanowiło to problemu, gdyż wybierałem się ponad granicę chmur. Pierwszy odcinek trasy to dojście do wielkiego jeziora AlnesvatnetPodczas wędrówki na szczyt miałem przed sobą pusty szlak. Cisza i spokój pozwalały usłyszeć własne myśli.

Podejście było nieco męczące, jednak kijki trekkingowe to niesamowity wynalazek. Szczególnie w wędrówce z ciężkim plecakiem potrafią zdziałać cuda! Bardzo odciążają kolana, poprawiają równowagę oraz oddech. Nie wiem jak wcześniej mogłem bez nich żyć.

Szlak na Storhornet

Szlak na Storhornet

Widok na Alnes

Widok na Alnes

Granica chmur

Granica chmur

Ponad chmurami

Ponad chmurami

Widok na Alnes

Widok na Alnes

Woda w butach

Cała góra okazała się jedną wielką gąbką wciągającą nieuważnie postawione buty. W wielu miejscach nie było nawet widać wody, mokre pułapki czekały na każdym kroku. Kijki przydały się do badania terenu, jednak mimo wszystko kilka razy wpadłem po kostki. Na szczęście buty jakoś przetrwały tę próbę. Niestety nie wszędzie dało się dojść z powodu zalanego szlaku, kalosze byłyby idealne.

Jezioro Alnesvatnet

Po dotarciu do jeziora Alnesvatnet, postanowiłem zrobić przerwę. Słońce miło grzało nad głową, a ja przygotowywałem obiad. Kto by się spodziewał, że w Norwegii będzie cieplej niż we Wrocławiu. Tak przyjemnie się zrobiło, że odłożyłem wejście na szczyt na następny dzień. Resztę popołudnia wylegiwałem się nad wodą.

Po dwóch dniach bez prysznica, kąpiel wydawała się bardzo kusząca. Temperatura wody jednak była porównywalna z górskimi potokami, czyli bardzo niska.

Jezioro Alnesvatnet

Jezioro Alnesvatnet

Jezioro Alnesvatnet - piknik

Jezioro Alnesvatnet - piknik

Chillout

Chillout

Prawo do natury

W Norwegii istnieje prawo dostępu, które mówi, iż każdy ma nieograniczone prawo do kontaktu z naturą, w tym obozowania. Oczywiście w granicach rozsądku, tak aby pozostawić miejsce w takim samym stanie jak się je zastało. Jeśli chodzi o rozbijanie namiotów, to jedynym ograniczeniem jest odległość minimum 150 m od najbliższego domostwa. Również nie powinniśmy zostawać dłużej niż 2 dni w jednym miejscu.

Jednym słowem możemy poczuć się wolni, spędzając noce w najpiękniejszych punktach widokowych Norwegii, na szczytach gór oraz klifach. Szkoda, że u nas nie ma takiej możliwości. Z drugiej jednak strony Polacy niestety jeszcze do tego nie dojrzeli i skończyłoby się to katastrofą dla parków narodowych oraz lasów. Góry zamieniłyby się w wysypiska śmieci, a drzewa w popiół po ognisku.

Base camp przy jeziorze

Zdecydowałem się rozbić namiot w jedynym suchym i płaskim miejscu, jakie udało mi się znaleźć. Podłoże było pokryte trawą i miniaturowymi krzewami, które razem tworzyły warstwę równie wygodną jak materac. Z namiotu rozpościerał się piękny widok na okoliczne wyspy, góry oraz na dywan z chmur. W nocy widać było z pobliskich wysp migoczące światła latarni morskich.

Namiot w okolicy Alnesvatnet

Namiot w okolicy Alnesvatnet

Zachód słońca

Zachód słońca

Namiot w okolicy Alnesvatnet

Namiot w okolicy Alnesvatnet

Widok na wioskę Alnes

Widok na wioskę Alnes

Atak na szczyt

Rano wystartowałem wcześnie, tuż po szybkim śniadanku. Podejście było dość strome, ale łatwe. Jedynym utrudnieniem było kombinowanie jak ominąć wodę i błoto, które pokrywało znaczną część szlaku.

W połowie drogi miałem okazję wykazać się wybitnymi zdolnościami krawieckimi szyjąc spodnie, które rozpruły się na szwie. Zastosowałem swój najlepszy ścieg, czyli "byle wytrzymało". Zestaw do szycia z Rossmana sprawdził się świetnie.

Z grani i szczytu rozciągał się przepiękny widok na całą okolicę, w tym na Ålesund. Na górze znalazłem skrzynkę z książką wypełnioną wpisami, więc postanowiłem również zostawić po sobie ślad.

Start na szczyt

Start na szczyt

Widok ze Storhornet

Widok ze Storhornet

Widok ze Storhornet

Widok ze Storhornet

Pamiątkowy wpis

Pamiątkowy wpis

Spotkanie na szczycie

W większość moich wypraw wyruszam samotnie, jednak zawsze podczas podróżowania poznaje mnóstwo ludzi (właśnie dlatego, że jestem sam - taki paradoks). Tym razem nie mogło być inaczej, ale zupełnie nie spodziewałem się spotkania na szczycie góry.

Podziwiając widoki, nagle spotkałem mężczyznę, który zagadał do mnie po norwesku. Oczywiście nic z tego nie zrozumiałem, jednak po chwili zmienił język na angielski. Dowiedziałem się sporo rzeczy na temat sytuacji w Norwegii. Zaproponował również, że możemy zejść razem i podrzuci mnie z powrotem w okolicę Ålesund. Oczywiście chętnie skorzystałem.

W drodze na dół, zmierzając do wioski Gjuv, usłyszałem wiele ciekawych historyjek. Między innymi o tym jak została odkryta szczelina w górze, której ściana pewnego dnia ma runąć, powodując 80-metrowe tsunami. Fala zmiecie wioski w okolicy najpiękniejszego fiordu Geiranger. O nadchodzącej katastrofie powstał właśnie film The Wave.

Plakat (źródło: imdb.com)

Plakat (źródło: imdb.com)

Nie wiadomo kiedy to się stanie, jednak szczelina powiększa się z roku na rok i nie da się tego zatrzymać. Zamontowany został system wykrywający wszelkie zmiany, więc ludzie zostaną powiadomieni odpowiednio wcześniej, aby mogli opuścić obszar tsunami (o ile wszystko zadziała).

Booking.com
Booking.com

Podobne:

  • Traveling Rockhopper

    Piękne miejsce!

    ——–
    travelingrockhopper

    • Wojciech Kulik

      Najlepsze widoki są podczas zachodu słońca, warto się wybrać, panorama ze szczytu genialna :-)!

  • Jan Bętkowski

    Wyruszam na podobną wyprawę jak Pan, udało mi się znaleźć informację, że kartusze Primus są powszechnie dostępne np na stacjach paliw, na zdjęciu widzę, że ma Pan butlę właśnie tej marki, w jakiej cenie udało się Panu ją zdobyć i jak ocenia Pan jej dostępność? ;)

    • O stacjach paliw nie słyszałem, ale w sklepach sportowych są w cenach takich jak w Polsce (sam się zdziwiłem). Przykładowo kartusz 230g za 32 zł:
      https://www.intersport.no/produkt/157489/primus-power-gas-230g

      W Alesund znajduje się Intersport, ale jeżeli już pierwszy nocleg planuje Pan pod namiotem, to warto sprawdzić czy sklep będzie otwarty po przylocie. W moim przypadku był zamknięty, więc musiałem jechać do centrum handlowego MOA, które oddalone jest o 10 km od Alesund. Na szczęście autobus z lotniska jeździ bezpośrednio tam, więc nie ma problemu. Jest tam kilka dobrze wyposażonych sklepów sportowych.

      Dodatkowo w Alesund super jest informacja turystyczna, można pisać na maila, odpowiadają szybko i rzeczowo, nawet podpowiadali mi miejsca na rozbicie namiotu. Ostatecznie nie skorzystałem, ale i tak się zdziwiłem. Jeśli zaś chodzi o szlaki górskie, to można pisać na asmund[malpa]aast.no – też chętnie odpowiadają. Także ogólnie obsługa na wysokim poziomie :). Super kraj swoją drogą.

      Życzę miłego wypadu! Też już się nie mogę doczekać, żeby wrócić pod namiot do Norwegii.

      • Jan Bętkowski

        dziękuję za pomoc :)

  • Angelika Marcinkowska

    We wrześniu również wybieram się w okolice Alesund :), moje pytanie dotyczy transportu autobusowego, chciałabym wiedzieć jaki jest koszt przejazdu m.in. z Alesund na wyspę Godoya, czy też z lotniska do centrum Alesund :)?

    P.S Super blog :)

  • Ola At

    Aktualna cena biletu flybuss Vigra-Alesund to 93zl

Translate »