Stopem przez Dolinę Truso

Dolina Truso

Dolina Truso

Tego dnia postanowiłem wybrać się do Doliny Truso, która jest mocno zachwalana, aczkolwiek pomijana przez wielu. Wejście do niej znajduje się we wiosce Kobi, położonej tuż przy Gruzińskiej Drodze Wojennej.

Dokumenty?

Dolina rozciąga się przy granicy z Osetią Południową, która jest dość spornym terenem. W jej okolicy stacjonuje wojsko. Z tego właśnie powodu podobno trzeba mieć dokumenty, które pozwalają na poruszanie się po obszarze przygranicznym. Można je ponoć załatwić na granicy z Rosją (kilka kilometrów od Kazbegi).

Gruzińska bezinteresowność

Ciężko znaleźć na ten temat aktualne informacje, zatem przy pierwszej okazji spytałem o to napotkanego w Tibilisi Gruzina. W odpowiedzi zaczął wydzwaniać po znajomych przez dobre 15 minut. Nikt jednak nie wiedział, zatem w końcu zagadał z pobliskim policjantem, który po chwili namysłu stwierdził, że będą potrzebne.

Policjant nie wyglądał na zbyt pewnego siebie. Odczułem, że bardziej zgaduje niż wie, więc potraktowałem to z przymrużeniem oka. Doszedłem do wniosku, że raczej mnie nie zastrzelą, co najwyżej cofną, więc zaryzykuje :-).

Autostop

Jedną z możliwości dostania się do doliny jest przejazd taksówką, która czeka na miejscu kilka godzin, ale kosztuje to około 100 GEL. Można również dojechać w okolice Kobi marszrutką. Niestety następna była za ponad 2 godziny, więc zdecydowałem się pojechać stopem.

Gruzińska Droga Wojenna (okolice Achkhoti)

Gruzińska Droga Wojenna (okolice Achkhoti)

Do Achkhoti

Po paru minutach udało mi się zatrzymać Gruzina, który podrzucił mnie kilka kilometrów - do Achkhoti, gdzie skręcał. Podczas tej krótkiej podróży mój kierowca postanowił zapalić papierosa bez otwierania szyby, więc wysiadłem śmierdząc dymem i siarką, diabelski zapach...

4x4 - kierunek dolina

Łapanie kolejnego stopa zajmowało już nieco dłużej, więc zacząłem iść w kierunku Arshy, aby nie marnować czasu. Gdy doszedłem do wioski, udało mi się zatrzymać jeepa. Przywitałem się po gruzińsku, jednak ku mojemu zaskoczeniu po chwili okazało się, że to Polacy! Co więcej również jechali do tej doliny, zatem trafił mi się super transport. W końcu co to za wycieczka bez spotkania rodaków :-).

Dolina Truso

Chmury nad głową

Dolina Truso

Dolina Truso

Pogoda tego dnia zapowiadała się słabo. Góry otoczone były chmurami i zbierało się na deszcz. Szczęśliwie był to jedyny taki dzień podczas całego pobytu.

Jednak miało to też swoje plusy - chmury nadały świetny klimat całej dolinie. Okolica kojarzyła mi się trochę ze scenami z Władcy Pierścieni, niektóre miejsca wyglądały wręcz jak z Mordoru.

Początkowo planowałem pochodzić pieszo, przynajmniej tyle ile dam radę. Jednak gdy zbliżaliśmy się do Kobi, zaproponowali, że mogę jechać dalej razem z nimi.

Okolice Kvemo-Okrokany

Okolice Kvemo-Okrokany

Okolice Kvemo-Okrokany

Dolina Truso

Dolina Truso

Mój transport

Mój transport

Dolina Truso

Dolina Truso

Cmentarz

Cmentarz

Jechaliśmy w kierunku wioski Kvemo-Okrokana, mijając bardzo fotogeniczne miejsca. Wokół rozciągał się płaski teren otoczony górami. Krajobraz urozmaicały wielkie głazy rozsiane po całej okolicy. Trafiliśmy również na dość ciekawy i nieco mroczny cmentarz.

Wojsko

Przejeżdżając przez most w okolicy Kvemo-Okrokany, zamiast skręcić w lewo, pojechaliśmy prosto, dojeżdżając w ten sposób do wioski. Jak się okazało stacjonuje tam wojsko, więc zostaliśmy od razu zatrzymani.

Żołnierze mieli zawieszone karabiny na ramionach, a obok znajdowało się stanowisko obserwacyjne z lornetką. Przez moment zacząłem się martwić o dokumenty. Na szczęście kierowca mówił po rosyjsku, więc dogadał się z żołnierzem, który poinformował, że przejazdu nie ma i kazał zawrócić. O dokumenty nikt nie pytał.

Gdy odchodzili, zdążyłem jeszcze na szybko strzelić im pamiątkowe zdjęcie, zanim się odwrócili :-).

Posterunek wojskowy (Kvemo-Okrokana)

Posterunek wojskowy (Kvemo-Okrokana)

Żołnierze (Kvemo-Okrokana)

Żołnierze (Kvemo-Okrokana)

Owczy pochód

Jak to w Gruzji, nie mogło też zabraknąć owiec. Jechaliśmy wąską, górską drogą, więc trzeba było ustawić się w kolejce za nimi. Część wycieczki zatem odbyła się w akompaniamencie beczenia. Zwierzaki wyglądały na wystraszone, że nadjeżdżająca maszyna zrobi z nich dywanik.

Owce

Owce

Owce

Owce

Kolorowa dolina

Gdy wyjechaliśmy na właściwą drogę, dookoła zaczęły pojawiać się ciekawe kolorowe skały nad rwącą rzeką Terek. Nawet woda w niektórych miejscach przybierała różne barwy.

Kolorowe skały

Kolorowe skały

Kolorowe skały

Kolorowe skały

Kolorowa woda

Kolorowa woda

Błotko

Niestety przed Ketrisi nawierzchnia znacząco się pogorszyła, pojawiło się dużo błota, więc postanowiliśmy zawrócić w tym miejscu. W sumie przejechaliśmy jakieś 11 km (licząc od Kobi). Cała dolina okazała się bardzo urokliwa, więc warto byłoby tam jeszcze kiedyś wrócić (najlepiej z namiotem).

W tych okolicach zawróciliśmy

W tych okolicach zawróciliśmy

Stepantsminda

Po południu byliśmy już z powrotem w Stepantsmindzie. Jakby mało było pomocy ze strony nowo poznanych znajomych, to jeszcze zaprosili mnie do swojego guesthouse'u na kolację. W trakcie rozmowy okazało się, że następnego dnia jadą również do Mcchety i zaoferowali mi podwiezienie.

Sporo szczęścia miałem spotykając ich. Ciekawie się złożyło, że tym razem w Kazbegi miałem okazję poznać polską życzliwość, zamiast gruzińskiej. Duże podziękowania dla Sławka i jego żony za całą pomoc :-)!

Booking.com
Booking.com

Podobne:

Translate »