Mestia – podróż do gór Swaneckich

Odkrywanie Mestii

Wioska

Mestia

Mestia

Mestia położona jest w pięknym rejonie północno-zachodniej Gruzji, u podnóża Kaukazu. Jest to mała wioska leżąca na wysokości ~1500 m n.p.m., licząca zaledwie ~3500 mieszkańców. Ze względu na wartości kulturowe oraz nieskażoną naturę została wpisana wraz z górną Swanetią na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Z roku na rok Swanetia oraz cała Gruzja stają się coraz bardziej turystyczne. Znajdziemy tutaj bary z Wi-Fi, informację turystyczną, kolorowe drinki, a nawet bankomat. Mimo wszystko wciąż są to rejony w bardzo małym stopniu dotknięte komercjalizacją. Dzikie góry, wysokie ośnieżone szczyty, lodowce, pustki na szlakach... zdecydowanie warto odwiedzić te okolice.

Lotnisko

Lotnisko - Mestia

Lotnisko - Mestia

We wiosce znajduje się lotnisko dla małych samolotów i awionetek. O tym jak się dostać samolotem z Kutaisi lub Tbilisi opisałem w poście Lot do Mestii nad szczytami Kaukazu.

Wydawałoby się, że jak już jest lotnisko, to koniec... nadciągną tłumy turystów. Na szczęście tak nie jest. Po pierwsze mało kto wie o możliwości przelotu do Mestii, po drugie to wciąż region dla ludzi lubiących naturę i góry. Pozostali uderzają do Batumi, wygrzewać się na piasku i korzystać z nocnego życia.

Ludzie północy - Swanowie

Swanowie (fot. thetravelword.com)

Swanowie (fot. thetravelword.com)

Swanowie zamieszkują Swanetię od II wieku p.n.e. Tworzą grupę etniczną, która wykształciła swój własny język swański. Jako że nie istnieje jego zapis, został uznany przez UNESCO za zagrożony wyginięciem. Słyną z tradycyjnych śpiewów na trzy niezależne głosy, a także z tańca w kręgu. Aktualnie żyje jedynie 22 tysiące Swanów, z czego większość w Gruzji.

Wieże obronne

Wieża obronna (Mestia)

Wieża obronna (Mestia)

Krajobraz Swanetii urozmaicają charakterystyczne wieże obronne. Jak to w każdej społeczności, bywały bójki oraz spory. Czasem dochodziło do morderstw, w takim wypadku rodzina zamordowanego musiała dokonać zemsty na oprawcy.

W ten sposób jedni i drudzy tłukli się przez setki lat. Aby chronić się przed atakami, budowano wysokie wieże. Patrząc po ich liczbie w samej Mestii, łatwo wysnuć wniosek, że konfliktów nie brakowało.

Góra po północnej stronie Mestii

Tuż obok wioski wznosi się góra Tskhakvzagari (2359 m n.p.m.; matko jak to wymówić...), przez którą prowadzą szlaki do jeziorek Koruldi oraz na Uszbę. Krzyż i platforma widokowa znajdują się na około 2200 m n.p.m. W zależności od wybranego wariantu, wejście zajmuje od 1.5 do 2.5 h. Do pokonania jest około 700 metrów przewyższenia.

Na trasach nr 2 i 3 bardzo pomocne będą kijki trekkingowe. Ścieżki są mało uczęszczane, więc warto dać znać komuś gdzie się wybieramy. Do tego przyda się również darmowa aplikacja maps.me z mapami offline oraz zaznaczonymi szlakami.

Mapa tras (oznaczona na oko)

Mapa tras (oznaczona na oko)

Mapa tras (openstreetmap.org)

Mapa tras

Trasa 1 (4x4)

Trasa 1

Trasa 1

Na szczyt prowadzą trzy szlaki, pierwszy z nich to gruntowa droga dla samochodów 4x4. Jest najdłuższym wariantem i jednocześnie najmniej ciekawym, bo co to za przyjemność iść drogą dla samochodów... przynajmniej tak wtedy myślałem.

Aby się na nią dostać wystarczy pójść w kierunku lotniska, przekroczyć rzekę Mestiachala, skręcić w prawo i dalej prosto, aż dojdziemy do drogi zakręcającej w kierunku szczytu.

Jest to bardzo prosta trasa, jako że jeżdżą nią jeepy. Po drodze mijamy wiele pastwisk oraz mały kościółek. Warto ją wybrać na powrót, ponieważ pozostałe są dość strome. Dodatkowo rozciągają się z niej bardzo ładne widoki.

Trasa 2 (krzaki!)

Ten szlak jest dużo ciekawszy, ale i bardziej wymagający. Początkowo podchodzimy bardzo stromym zboczem, praktycznie cały czas zmuszeni jesteśmy wspinać się na palcach. Serce po chwili zaczyna walić jak szalone, ale pusta ścieżka i czyste powietrze sprawiają, że chce się iść dalej. Aby trafić na ten szlak, wystarczy kierować się ulicą Lanchvali w stronę góry.

Jako że wariant 2b prowadził do drogi dla jeepów, postanowiłem wybrać ciekawszą trasę 2a. Stwierdziłem, że skoro jest oznaczona na mapie to powinna być w porządku... i tutaj zaczął się mordor.

Szlak 2a

Szlak 2a

Niestety jak się okazało ścieżka była praktycznie nieuczęszczana i bardzo stroma. Wszystko pokrywały liście, a odnalezienie szlaku stanowiło istny wyczyn. Tylko gdzieniegdzie przebijała się malutka smuga oznaczająca wytartą ścieżkę.

W wielu miejscach trasa była porośnięta gęsto krzakami, więc musiałem założyć na siebie co miałem i pchać się przez nie. Zawrócić też się nie dało, bo było zbyt stromo i prędzej zjechałbym na tyłku. Podejście podnosi adrenalinę, polecam dla szukających przygód. : )

Wariant 2b jest dużo prostszy i nie trzeba przedzierać się przez gąszcza.

Trasa 3 (strumień)

Zdjęcie ze szlaku (w kierunku, z którego przychodzimy)

Zdjęcie z wejścia na szlak (w kierunku, z którego przychodzimy)

Wybierając tę drogę, poczujemy się jak Indiana Jones, gdyż wejście na szlak jest ukryte. Aby dotrzeć do początku trasy, musimy sami wymyślić jak przejść po strumieniu. Otóż nie wystarczy go przekroczyć, to byłoby za łatwe, trzeba iść nim w górę, aż dotrzemy do pasterskiej ścieżki.

Niestety nie ma żadnych przygotowanych ułatwień, więc trzeba skakać po losowych kamieniach. Tylko w niektórych miejscach da się przejść poboczem (patrz zdjęcie), ale ogólnie musimy zasuwać po strumieniu. Jeżeli nie chcemy przemoczyć butów, to możliwość dotarcia do szlaku będzie uzależniona od poziomu wody.

Chyba jest to najprzyjemniejszy wariant - nie ma krzaków, nie ma ludzi, nie jest zbyt trudno. Trochę stromo, ale ogólnie trasa nie sprawia problemów.

Szczyt

Widok ze szczytu

Widok ze szczytu

Widok ze szczytu

Widok ze szczytu

Panorama ze szczytu

Panorama ze szczytu

Gdy w końcu uda nam się dotrzeć na szczyt, ujrzymy wokół piękne widoki na Kaukaz i Mestię. Dodatkowo stąd rozciąga się krajobraz na charakterystyczne dwa szczyty Uszby (4710 m n.p.m.) - jednej z najtrudniejszych gór Kaukazu.

Droga do jeziorek Koruldi

Ścieżka do jeziorek Koruldi (w tle Uszba)

Ścieżka do jeziorek Koruldi (w tle Uszba)

Widok z trasy do jeziorek Koruldi

Widok z trasy do jeziorek Koruldi (30 maja)

Widok ze szlaku do jeziorek Koruldi

Widok ze szlaku do jeziorek Koruldi

Ze szczytu można wyruszyć dalej do jeziorek Koruldi (dodatkowo około 5 km). Ze względu na wysokość, podczas mojego pobytu na początku czerwca wciąż zalegało mnóstwo śniegu. Niestety pomimo przedzierania się przez wielkie łaty śniegu, nie udało mi się znaleźć jeziorek. Prawdopodobnie dalej były ukryte pod śniegiem.

Od platformy widokowej ścieżka wyznaczona jest przez wbite pale rozmieszczone w znacznych odległościach. Nie wiem jak to się stało, ale w jedną stronę je widziałem, a w drugą już nie, przez co kilka razy wylądowałem na górskich półwyspach i musiałem zawracać. Co gorsza, goniły mnie chmury burzowe... na szczęście w końcu udało się znaleźć właściwą drogę.

Wersja dla leniwych: w sezonie kierowcy samochodów 4x4 oferują transport prosto do jeziorek.

Lodowiec Chalaadi

Lodowiec Chalaadi

Lodowiec Chalaadi

W okolicy Mestii znajduje się mnóstwo lodowców. Jednym z tych, do których możemy bezproblemowo dotrzeć jest lodowiec Czalaadi. Trasa w jedną stronę ma długość 12 km, a jej przejście zajmuje około 3 godziny. Zatem w dwie strony robi się już ładny spacerek.

Śniadanie to podstawa

Przed długą wędrówką warto zjeść coś porządnego. Nic nie daje tyle energii co standardowe gruzińskie śniadanie, które wygląda jakby podano śniadanie, obiad i kolację naraz. Większość kwater oferuje posiłek w cenie 10 GEL.

Gruzińskie śniadanie dla jednej osoby

Gruzińskie śniadanie dla jednej osoby

W drodze

Trasa jest bardzo prosta, wystarczy iść drogą biegnącą obok lotniska, aż dojdziemy do małego mostu wiszącego. Przechodzimy na drugą stronę rzeki i idziemy dalej szlakiem, aż dotrzemy do lodowca.

Droga obok lotniska

Droga obok lotniska

Po drodze przechodzimy przez małe wioski przylegające do Mestii. Niestety kręcą się w nich bezpańskie psy, raz nawet zmuszony byłem użyć odstraszacza Dazer II. Zdarzają się też takie, które chętnie dołączają do wyprawy. Jeden z nich przeszedł ze mną całą trasę.

Psi przewodnik

Psi przewodnik

Droga wiedzie wzdłuż rzeki Mestiachala. Wokół rozciąga się piękny, górzysty krajobraz. Wędrówka nie jest męcząca, gdyż trasa prowadzi doliną. Po około 8 km ukazuje się most. Nawet tutaj mój przewodnik musiał pierwszy sprawdzić czy jest bezpiecznie. :)

Most

Most

Pod lodowcem

Okolice lodowca

Okolice lodowca

Pod koniec pozostaje nam jeszcze jakiś kilometr chodzenia po wielkich głazach, jednak jak się trochę pokombinuje to da się je obejść. Idziemy ładną doliną, gdy w końcu docieramy do czoła lodowca, spod którego wypływa lodowata, błękitna woda. Tutaj kończy się trasa, ale pozostaje jeszcze powrót. Mnie udało się przypadkiem załapać na transport do Mestii. :)

Przewodnik, którego spotkałem pod lodowcem, mocno odradzał wchodzenie na niego. Bez sprzętu lepiej się wstrzymać z dalszą wędrówką.

Dumny zdobywca lodowca

Dumny zdobywca lodowca

Lodowiec Chalaadi

Lodowiec Chalaadi

Booking.com
Booking.com

Podobne:

  • Modi

    Byłem tam we wrześniu dwa lata temu. Dokładnie te same trasy, fajnie obejrzeć to po czasie. Lodowiec zdecydowanie niższy :) Pozdrawiam

    • Ja byłem dokładnie rok temu, przez ten czas trochę materiału się skumulowało, więc wciąż nadrabiam zaległości we wpisach. :-)

      A we wrześniu znowu wracam, tym razem jednak do Tusheti pod namiot. Fajnie byłoby jeszcze kiedyś odwiedzić Mestię/Swanetię, bardzo ładne rejony!

  • byłam w zeszłym tygodniu i od wyjścia do powrotku do domu trzasnęło mi 29 km ;-) Do lodowca. Ogólnie Mestia to trekkingowy raj!

Translate »