Gruzińska formuła 1

Przylot

Port lotniczy Kopitnari

Port lotniczy Kopitnari

Moja wyprawa po Gruzji rozpoczęła się na lotnisku Kopitnari położonym w okolicy Kutaisi. Co ciekawe zaraz niedaleko jest też drugi port lotniczy, dlatego w drodze powrotnej lepiej zaznaczyć o który nam chodzi.

Po zakończeniu kontroli dokumentów pierwsze co nas spotyka to tłum rozdający darmowe karty SIM. Szybko pojawia się też osoba kierująca nas na stanowisko sprzedaży biletów na marszrutki. Moim pierwszym celem wyprawy było Kazbegi, niestety nie ma bezpośredniego połączenia z lotniska (być może w więcej osób dałoby radę wziąć taksówkę), zatem najpierw trzeba jechać do Tbilisi (cena biletu to 20 GEL, czas podróży ~4h).

Wskazówki:

  • Aktualnie z Polski do Gruzji można lecieć na dowód, ale wybierając paszport dostaniemy pieczątki na pamiątkę ;-).
  • W Polsce ciężko zakupić gruzińskie lari (GEL), jeżeli już są to kurs jest bardzo wygórowany, dlatego lepiej zabrać ze sobą euro lub dolary.
  • Na lotnisku znajduje się kantor, kurs nie różni się raczej od tego w mieście, więc można od razu wymienić walutę.
  • Bankomaty są wszechobecne, nawet w małych wioskach typu Mestia, Kazbegi. Przed wyjazdem warto sprawdzić opłaty i prowizje naszego banku.

O transporcie słów kilka

Marszrutki (źródło: mlecznepodroze.onet.pl)

Marszrutki (źródło: mlecznepodroze.onet.pl)

W Gruzji najpopularniejszą opcją transportu są marszrutki - kilkunastoosobowe busy. Bilety są zazwyczaj bardzo tanie (przykładowo Tbilisi - Kazbegi to koszt około 10 GEL, co w przybliżeniu daje 16zł za 150km), ale niestety busy często są wypchane po brzegi.

Drugą opcją są taksówki, aczkolwiek nie mają wiele wspólnego z ogólnie znanym na świecie taxi. Przeważnie są to większe auta 4x4 i cena za przejazd jest mocno uzależniona od jakości dróg oraz tego czy jeżdżą w to miejsce też marszrutki (jeżeli tak to cena nie może być zbyt wygórowana, aby przyciągnąć klientów). W środku nie ma czegoś takiego jak taksometr, cena ustalana jest na początku.

Ogromną zaletą taksówek jest to że można się dogadać z kierowcą, aby zatrzymywał się po drodze w ciekawszych miejscach (często sami to proponują na początku, aby zachęcić do skorzystania z ich usług). Dodatkowo mamy też sporo miejsca, dostęp do okna itd. Warto skorzystać z tej formy transportu jadąc Gruzińską Drogą Wojenną, ponieważ jest tam sporo ciekawych miejsc do postoju.

W drodze do TbilisiIMG_0964

Pierwszym punktem podróży było Tbilisi, gdzie planowałem przesiąść się na marszrutkę do Kazbegi. To co robi wrażenie podczas jazdy przez środkową Gruzję to zielone pustkowia, bez nawet pojedynczych budynków i niemal idealnie płaski teren dookoła otoczony górami. Sporadycznie pojawiają się malutkie wioski po drodze. Po pewnym czasie wyłania się górski krajobraz i momentami droga sprawia wrażenie jakbyśmy jechali przez środek dżungli.

Podróż do Tbilisi trwała około 4h, w międzyczasie kierowca zrobił przerwę w barze na chaczapuri. W pobliżu można było podziwiać takie widoczki:

DSC_1974
W drodze do Tbilisi

Postój w drodze do Tbilisi

Gruzińska Formuła 1

W drodze do Kazbegi

W drodze do Kazbegi

Początkowo podróż przebiegała spokojnie, jechaliśmy niemal pustą autostradą. Rollercoaster zaczął się gdy wjechaliśmy na górskie serpentyny i zrobiło się dużo ciaśniej na drodze. Szybko miałem okazję zweryfikować mrożące krew w żyłach opowieści o szalonych marszrutkach, które czytałem przed wyjazdem do Gruzji.

Faktycznie kierowcy jeżdżą jak szaleni i odnosi się wrażenie, że dla nich najlepszym momentem na wyprzedzanie jest zakręt (zupełnie jak w F1). Ktoś kto przyjeżdża z kraju, w którym przepisy ruchu drogowego są nieco bardziej restrykcyjne, musi być w szoku gdy jadąc górską drogą około 100 km/h za tirem, kierowca zaczyna wyprzedzać na zakręcie, podczas gdy zupełnie nie widać czy jedzie coś z naprzeciwka.

Pierwsze manewry przebiegły bezproblemowo (chyba wysunęliśmy się na prowadzenie w wyścigu). Dalej zaczęło robić się nerwowo, gdy przy kolejnym wyprzedzaniu skończyło się prawie czołówką. Będąc na równi z tirem, zza zakrętu wyskoczył pędzący samochód, w ostatniej chwili kierowca z zimną krwią wcisnął hamulec i wskoczył z powrotem za tira... Sekundę później wciśnięty hamulec i byłoby słabo.  Wszyscy w busie trzymali się kurczowo oparć, a na kierowcy nie zrobiło to chyba większego wrażenia, jedynie coś tam mruknął pod nosem : -).

Dalej było jeszcze kilka takich atrakcji, ale udało się ostatecznie przeżyć i dojechać do Tbilisi. Po drodze miałem również okazję podziwiać dwa pędzące na siebie samochody i już myślałem że zaraz będzie nieciekawie, gdy w ostatniej chwili minęły się na jednym pasie z prędkością około 100 km/h. Zatem adrenaliny nie brakuje :).

Dekalog gruzińskiego kierowcy

Taxi do Kazbegi

Krzyż na drogę :D

Na podstawie swoich obserwacji spisałem główne zasady drogowe w Gruzji:

  1. Manewr wyprzedzania powinien odbyć się w efektowny i zagrażający życiu sposób, zwykłe wyprzedzanie jest źle postrzegane.
  2. Jeżeli nie ma miejsca, aby wyprzedzić samochód z lewej, to należy spróbować z prawej strony.
  3. Jeżeli czekasz na moment do wyprzedzenia, to w międzyczasie spróbuj dotknąć zderzak przed Tobą.
  4. Klakson jest dobry na każdą okazję. Jedyna rzecz, która powoduje, że samochód nie może być dopuszczony do ruchu drogowego to uszkodzony klakson. Zósemkowane koła są akceptowalne.
  5. Samochód należy wietrzyć podczas jazdy, im mocniej wieje tym lepiej. Zalecana szybkość dla odpowiedniej wentylacji samochodu to 120 km/h.
  6. Każdy samochód przed Tobą stanowi zagrożenie, dlatego koniecznie go wyprzedź.
  7. Jeżeli ktoś przed Tobą wyprzedza, to mile widziane jest dotrzymanie mu towarzystwa za tylnym zderzakiem. Im więcej samochodów razem na przeciwnym pasie, tym lepiej.
  8. Droga jest dla samochodów oraz krów i owiec, nie dla ludzi. Nie wolno przepuszczać pieszych, gdyż mogłoby to zachęcić innych do wchodzenia na jezdnię.
  9. Zapięcie pasów daje +40 km/h do bezpiecznej prędkości i umożliwia wchodzenie w zakręty na większej prędkości.
  10. Choćbyś jechał na czołówkę lub spadał ze skarpy, zachowaj znudzoną minę.

Z klaksonem przez Gruzję

Ciekawym zjawiskiem na gruzińskich drogach jest wszechstronne używanie klaksonu.

  • Każdy manewr wyprzedzania jest zasygnalizowany trąbnięciem, często wtedy drugi samochód zwalnia.
  • Gdy widzimy znajomego obowiązkowe jest pozdrowienie go klaksonem, na co oczywiście otrzymamy również odpowiedź :-).
  • Na Gruzińskich drogach standardem jest bydło, które potrafi zablokować całą drogę, więc i tutaj klakson znajduje zastosowanie.
  • Pieszy idący drogą zostaje bardzo często ostrzegawczo "trąbnięty".
DSC_1983

Owczy konwój

Drobne utrudnienia w ruchu :-)

Drobne utrudnienia w ruchu

Booking.com
Booking.com

Podobne:

  • Pozeczkowy

    zasady drogowe w Gruzji mistrz! Miło się czyta :)

    • Wojciech Kulik

      hehe, dzięki! :-)

  • Pioncz

    Jestem oficjalnym fanem dekalogu

    • Wojciech Kulik

      Możesz dostać oficjalny gadżet w postaci wydruku dekalogu :D.

  • johnny

    Pasy zaczęli zapinać parę lat temu. W 2011 roku opowiadali mi, że policja zaczęła ich za to gonić, więc zapinają. (Pewnie Saakaszwili uznał, że zapinanie pasów przyspieszy ich drogę to Zachodu).

    Z moich obserwacji wynikało też, że często trafiają się popsute prędkościomierze. Najwidoczniej nie są im potrzebne ;)

Translate »